Jak Feniks z popiołów…


Jeśli ktoś myśli, że tytuł dotyczy sektora węgla kamiennego w Polsce – muszę go rozczarować. W zasadzie mogłabym ten post zakończyć na tym, że jest źle tak, jak było wcześniej, albo jeszcze gorzej, ale najpierw powinnam wszystkich przeprosić za katastrofalnie długą przerwę (jeśli oczywiście kogoś tym uraziłam). Ale gdy wczoraj kolejna osoba uświadomiła mi, kiedy tu popełniłam ostatni wpis, to uznałam, że czas się wytłumaczyć.

Jak wiele osób już zapewne wie – rozpoczęłam pracę w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, gdzie piszę o… węglu (a to niespodzianka). Niemniej jednak bloga mogę (i będę!) pisać nadal i obiecuję, że częstotliwość wpisów będzie większa niż ostatnio. Podobno o wakacjach mówi się, że to sezon ogórkowy, ale tym razem w przypadku górnictwa wakacji po prostu nie ma. A powodów jest kilka.

Po pierwsze: Jastrzębska Spółka Węglowa. W poniedziałek w południe poznamy wyniki audytu w tej firmie (wyniki dawnej Kompanii Węglowej, czyli dzisiejszej Polskiej Grupy Górniczej, a także Katowickiego Holdingu Węglowego już znamy – szału nie ma…). I jak mawiają „dobrze poinformowane wiewiórki” – katastrofa. Kilka osób, które wyniki raportu już znają, mówi tylko jedno słowo – prokurator. Czy faktycznie tak będzie? Pewnie przekonamy się szybko. Zwłaszcza, że tematów, do których zastrzeżenia mieli audytorzy jest wiele. Nie będzie chyba wielkim zaskoczeniem, gdy napiszę, że jednym z nich jest zakup przez JSW od Kompanii Węglowej za niemal 1,5 mld zł kopalni Knurów-Szczygłowice? Dziś wydaje się, że to był ostatni gwóźdź do jastrzębskiej trumny. Ba, słychać nawet głosy, że docelowo jeden z ruchów tej kopalni może zostać zamknięty.
Audytorzy zwrócili też uwagę na ubiegłoroczny strajk w JSW, w efekcie którego ze stanowiska odwołany został wieloletni prezes firmy – Jarosław Zagórowski. Wszyscy doskonale pamiętamy, w jakiej atmosferze odbywały się „negocjacje” w JSW. W lutym do tłumu strzelała nawet policja, co w moim przekonaniu było tak fatalną, koszmarną decyzją, że nie chcę nawet do tego wracać. Swoją drogą – w Jastrzębiu właśnie zmienił się komendant policji (poprzedni poszedł na emeryturę, a podobno miał awansować). Możliwe, że to przypadek, ale tak mi się skojarzyło…
Mogę się też domyślać, że skoro audytorzy w Kompanii wzięli się za sprawę emerytów-rekordzistów, to w JSW na pewno się tego dopatrzyli (jeszcze nie tak dawno osoby z uprawnieniami emerytalnymi już nabytymi stanowiły niemal 10% załogi JSW!).
Przypomnę także, że JSW ma czas do 29 lipca na porozumienie z bankami (podobno ono już nawet jest), wyprzedaje majątek, by się uratować przed bankructwem (na razie PGNiG Termika kupiła PEC i SEJ za ok 0,57 mld zł, a TF Silesia z ARP za 0,35 mld zł kupują wałbrzyską koksownię), a niebawem będzie szukać nowego prezesa (w zasadzie to chyba już…) – to tak w skrócie.

Po drugie: Katowicki Holding Węglowy. Trwa przeciąganie liny między Eneą a państwowym właścicielem kopalń. Enea rękami i nogami broni się przed zaangażowaniem w KHW (przepraszam, Polski Holding Węglowy to ma być), ale mimo zakupu Bogdanki (przypomnę, że ta prywatna niegdyś kopalnia w 60% należy od jesieni 2015 do Enei kontrolowanej przez Skarb Państwa) raczej się nie wywinie. – Na już KHW potrzebuje 170 mln zł – mówi mi osoba znająca sprawę. I to mimo, iż dwa tygodnie temu państwowy Węglokoks wydał 100 mln zł na przedpłatę za węgiel z KHW (pieniądze potrzebne były na wypłatę zaległej części „czternastki” oraz pensji). A pętla na szyi Węglokoksu zaciska się coraz mocniej – firma, która dotychczas ratowała innych sama nie ma pieniędzy. – Jej zdolność kredytowa to 100 mln zł – oceniają moi śląscy rozmówcy. Węglokoks wniesie więc zapewne do nowego holdingu kopalnie Bobrek i Centrum, a pieniądze wyłoży Enea. Tylko kto zamknie zbędne kopalnie (a przynajmniej ruch Śląsk w pierwszym rzucie?)? No właśnie…

Po trzecie: Polska Grupa Górnicza. Tu trwają modły do wszystkich możliwych bogów o to, by Bruksela zaakceptowała plan ratunkowy. Przypomnę:  zrzutka 1,8 mld zł w wykonaniu energetyki (po 500 mln zł PGE, Energa i PGNiG) i FIPP FIZAN (300 mln zł), konwersja długu Węglokoksu (w sumie jakiś 1 mld zł) i zrolowanie zadłużenia w bankach (też ponad 1 mld zł). Ale znający sprawę twierdzą, że mamy z Brukselą jakiś deal wiązany – czyli oni nam PGG przepuszczą, a my im? No właśnie (ale szukałabym w jakiejś odległej branży/dziedzinie…). PGG od 1 lipca połączyła swoje kopalnie (nie wszystkie – Sośnica i Bolesław miały pozostały samodzielne). Mamy więc teraz Rudę (szkoda, że nie PoHalBie, jak sugerował kolega @mlodygornik – dawne kopalnie Pokój, Halemba-Wirek, Bielszowice), Piast-Ziemowit oraz wdzięczny ROW (Marcel, Jankowice, Chwałowice). A za chwilę w PGG rozpoczyna się proces ustalania nowego układu zbiorowego (chyba nie muszę tłumaczyć, jaką awanturą to grozi…).

Jak widać gorrrrrące lato przed nami. A ja zapraszam do czytania o górnictwie zarówno tutaj, jak i w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Karolina Baca-Pogorzelska