Bezczelność? Mało powiedziane


Ręce opadają mi gdzieś tak do kostek, gdy po raz kolejny słyszę o związkowcach – konkretnie tych z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. A po lekturze dzisiejszej „Rz” mam ochotę użyć naprawdę dosadniejszych słów (tylko przez wzgląd na szanownych Czytelników tego nie zrobię). Co tym razem?

Gdy we wrześniu strona społeczna i zarząd JSW podpisały porozumienie pozwalające zaoszczędzić upadającej (nie bójmy się tego słowa) firmie 2 mld zł w ciągu trzech lat (m.in. brak czternastek i deputatów za lata 2016-2018) chwaliłam związkowców podkreślając, że w końcu zrozumieli na czym polega odpowiedzialność za zakład pracy, że nie podcina się gałęzi, na której się siedzi, tudzież nie podgryza ręki, która karmi itp.itd. 13 stycznia zobaczyłam porozumienie, które mówi o wypłacie „14” za 2015 r. w ratach z odsetkami ustawowymi. Zagotowałam się, ale trzeba przyznać, że przecież wrześniowe porozumienie roku 2015 nie objęło. A skoro „14” jest prawnie przysługującym świadczeniem – no to sorry, taki mamy klimat.

Dzisiaj jednak „Rzeczpospolita” napisała, że aby wypłacić ponad 20-tysięcznej załodze czternastą pensję JSW może… sprzedać Spółkę Energetyczną Jastrzębie (cały artykuł tu: http://www.rp.pl/Wegiel/301179877-JSW-sprzeda-cieplownie-bo-nie-ma-na-czternastki.html). Cóż, może lepiej byłoby sprzedać jakąś kopalnię z częścią związkowców (skoro Knurów-Szczygłowice można było kupić dla ratowania KW za 1,5 mld zł…). A tak zupełnie poważnie – to już nie jest zabawne. Akcje JSW kosztują dzisiaj mniej niż 10 zł za walor (12 stycznia dno den wyniosło 8,77 zł), a podczas debiutu w 2011 r. było to 136 zł. Money.pl wyliczył, że w ramach „Akcjonariatu Obywatelskiego” każdy drobny inwestor stracił jakieś 16 tys. zł. A jak na samej JSW? Pakiet wart wtedy ponad 10 tys. zł dzisiaj kosztuje 700 zł. Ałć… (cały artykuł tu: http://www.money.pl/gielda/raporty/artykul/akcjonariat-obywatelski-na-gieldowym,54,0,1995574.html).

Jeśli firma chce wyprzedawać część aktywów mozolnie tworzonej grupy węglowo-koksowej, to ja się zastanawiam, w jakim kierunku to wszystko zmierza. „Rz” pisze, że SEJ za ok. 200 mln zł (na „14” za 2015 r. JSW potrzebuje ok. 192 mln zł) już na przełomie lutego i marca może kupić PGNiG Termika. Spółka ta była też typowana do ratowania Kompanii Węglowej. Czy jak kupi SEJ, to z kolei dopchnięcie planu ratunkowego KW kolanem znowu stanie pod znakiem zapytania? dowiemy się niebawem, skoro Nowa Kompania Węglowa ma powstać w kwietniu (albo maju – resort energii woli się zabezpieczać podając kolejne terminy…).

A co dalej z JSW? No cóż, jakby komuś nie wystarczały powyższe argumenty, to panowie związkowcy postanowili pojechać po bandzie. Otóż domagają się przywrócenia świadczeń, o których zawieszeniu jest mowa w porozumieniu z września. Jeśli nowy prezes JSW pójdzie na takie ustępstwa – nie wróżę mu znalezienia kolejnej pracy. Bo w tej długo nie zabawi, skoro spółka straci płynność finansową i będzie wtedy musiała ogłosić bankructwo. No chyba, że Kompania Węglowa się rozrośnie. W wywiadzie dla wnp.pl szef Sierpnia’80 mówi o konieczności zatrudniania ludzi w Kompanii (sic!), a także o tym, że w Nowej KW wynagrodzenia muszą zostać utrzymane na obecnym poziomie (cały wywiad tu: http://gornictwo.wnp.pl/zietek-sierpien-80-kopalnie-kw-powinny-przyjac-nowych-ludzi,265442_1_0_0.html).

Przez wiele lat górniczy związkowcy domagali się podwyżek „przynajmniej o wskaźnik inflacji”. ciekawe, czy przy deflacji zaakceptowaliby stosowne obniżki… Ale wracając do JSW. Może ja się za bardzo czepiam tych związkowców? W końcu Katowicki Holding Węglowy też niedawno sprzedał swój ZEC, by poprawić sytuację finansową spółki. Tyle tylko, że sprzedaż ta planowana była jeszcze w poprzednich latach (a potem koncepcja ewoluowała). SEJ z kolei była rozwijana, bo JSW chciała osiągnąć dzięki swoim elektrociepłowniom względną niezależność energetyczną, co pozwalałoby na lepszą kontrole kosztów. Kluczową inwestycją jest realizowana obecnie budowa bloku fluidalnego 75 MWe w EC Zofiówka. Ma zapewnić funkcjonowanie Elektrociepłowni Zofiówka po wejściu w życie zaostrzonych norm emisyjnych. „Oprócz spełnienia wymogów emisyjnych, inwestycja znacząco poprawi sprawność wytwarzania w elektrociepłowni, a także pozwoli zagospodarować niskokaloryczne paliwa z JSW. Oddanie do eksploatacji bloku fluidalnego planujemy pod koniec 2016 r.” – czytamy na stronie SEJ. Sprzedaż SEJ niekoniecznie pozwoli znaleźć więc rynek zbytu na gorsze sortymenty węgla (oczywiście gdybam, bo raczej JSW będzie dostawcą nawet po sprzedaży SEJ).

Jeśli komuś się wydaje, że podpisane pod koniec 2015 r. porozumienie JSW z bankami rozwiązało problemy firmy – jest w ogromnym błędzie. Spółka dyplomatycznie mówi o trudnej sytuacji na światowym rynku węgla. Ale czas może, by powiedzieć, że po prostu zjada własny ogon przy wydatnej pomocy swoich związkowców. Przykro na to wszystko patrzeć. Tym bardziej, że niestety nowy rząd nie ma żadnego nowego pomysłu na górnictwo. Piękna katastrofa czeka nas więc już niebawem.

Karolina Baca-Pogorzelska