Górnicze deja vu. Znowu…


Dzisiaj wiele emocji wzbudziła informacja o tym, że rząd nowelizuje ustawę górniczą, która ma pozwolić na przenoszenie zakładów górniczych do Spółki Restrukturyzacji Kopalń nie do końca tego roku, a do roku 2018. Pisałam o tym już 11 grudnia dla portalu Energetyka24.com (tutaj: http://energetyka.defence24.pl/280934,nowa-kompania-weglowa-bez-kopalni-sosnica-rydultowy-anna-i-halemba-wirek). Dziś jednak, m.in. na Twitterze, wokół tematu rozgorzała emocjonująca dyskusja.

Zastanawiam się, czy ktoś naprawdę wierzył, że sektor węgla kamiennego w Polsce, doprowadzony przez ostatnich ok. 20 lat do ściany, można dzisiaj naprawić bez zamknięcia części kopalń, skoro na rynku mamy do czynienia z nadpodażą węgla energetycznego, ceny surowca cały czas są niskie, koszty wydobycia wysokie, konkurencja z importu wciąż silna, a i zapotrzebowanie wcale jakoś nie rośnie. Otóż będę powtarzać jak mantrę to, co mówię od kilku lat – naprawa sektora nie jest możliwa bez zamknięcia przynajmniej kilku kopalń i im dłużej będzie się zwlekać z decyzjami, tym więcej kopalń będzie trzeba zamykać, bo katastrofalna zapaść branży bez zdecydowanych działań tylko będzie się pogłębiać.

W Kompanii Węglowej w pierwszej kolejności do zamknięcia przeznaczone są zakłady Halemba-Wirek, Sośnica i Rydułtowy-Anna. Ale też Pokój, gdzie kończy się złoże. Z kolei JSW swobodnie może się pozbyć Krupińskiego, KHW ruchu Śląsk kopalni Wujek, a Węglokoks, Piekar (gdzie węgla to chyba już wcale nie ma…). A to tylko takie liczenie na szybko.

A jeśli dodam, że po Nowym Roku ma powstać Nowa Kompania Węglowa stworzona z 11 kopalń Kompanii Węglowej, w którą ma zainwestować energetyka, to chyba stwierdzenie o górniczym deja vu jest jak najbardziej właściwe.

Nie zajmuję się PR, ale może podpowiem – najfajniej będzie to ogłosić 7 stycznia 2016 r., bo 7 stycznia 2015 r. rząd Ewy Kopacz ogłaszał słynny plan ratunkowy dla Kompanii Węglowej.

Wesołych świąt…

Karolina Baca-Pogorzelska