Bitwa na klocki


Piotruś nigdy nie był bardzo grzecznym chłopcem. Ale przykładał się do chodzenia do przedszkola. Zjadał owsiankę i szpinak, budował coraz większe wieże z klocków. Na początku w ogóle nie umiał tego robić, buntował się też przeciwko przedszkolnemu menu. Z czasem jednak to polubił, a szpinak stał się jego ulubioną potrawą. Wieże, początkowo z trzech – czterech klocków robiły się coraz wyższe, a Piotruś w ich budowaniu chciał być najlepszy.

Pewnego dnia grupa Piotrusia spotkała się na placu zabaw z grupą Pawełka z innego przedszkola. Piotruś i Pawełek nigdy wcześniej się nie znali, jednak Piotruś o Pawełku słyszał, Pawełek zresztą o nim też. Gdy spotkali się w piaskownicy było jasne, że będą rywalizować. Zwłaszcza, że Pawełek był starszy i praktycznie zarządzał swą przedszkolną grupą próbując podporządkować sobie również grupę Piotrusia. Piotruś jednak robił swoje – wracał do przedszkola i budował coraz większe wieże z klocków układając z nich całe miasta. Pawełek się o tym dowiedział i za nic na świecie nie mógł zrozumieć, czemu mniejszy od niego Piotruś jest w budowie wież od niego po prostu lepszy. Poprzysiągł sobie, że pokaże wszystkim, że to jednak on umie budować lepiej, a Piotrusia ośmieszy i zacznie wytykać palcem. Wydawało mu się, że to najlepszy sposób, by niechciany kolega jakoś zniknął. Jak pomyślał, tak zrobił.

W piaskownicy pokazywał go palcem: ” O, Piotruś, ten, co myśli, że buduje najlepsze wieże z klocków, a to przecież taka ciapa i niedojda”. Piotrusiowi początkowo było przykro, był nawet zły, a potem stwierdził, że Pawełek musi mieć straszne kompleksy, skoro się tak głupio zachowuje (a słowo kompleksy znał, bo był nad wyraz rozgarniętym dzieckiem). Pawełek próbował wszystkiego. Nie zaprosił Piotrusia na urodziny, zabronił innym kolegom zapraszania Piotrusia na ich urodziny czy jakiekolwiek kinderbale. Raz nawet poszedł do pani w przedszkolu i poprosił o wykreślenie Piotrusia z listy, na której miało się odbyć wielkie święto przedszkoli, ale jednak nie do końca mu się udało. Pawełek miał dwóch kolegów – Jasia i Stasia. Jaś był szefem całej chłopackiej bandy, jednak dość mocno słuchał tego, co do powiedzenia miał Pawełek. Staś z kolei starał się stać z boku, więc nawet kiedyś porozmawiał w piaskownicy z Piotrusiem. Pawełkowi się to nie bardzo jednak spodobało.

Jednak kiedy Piotruś opowiedział innym kolegom, że Pawełek w te wieże z klocków wcale nie jest taki dobry jak mówi i do pomocy w zabawie potrzebuje tak naprawdę bardzo wielu kolegów dając im oczywiście w zamian pyszne cukierki – atmosfera w piaskownicy stała się naprawdę napięta. Pawełek zaprosił kiedyś na plac zabaw wszystkich chłopaków z obu przedszkoli. Oczywiście bez Piotrusia. Wiedział bowiem, że Piotruś bardzo lubi się bawić w piaskownicy. Zapomniał jednak, że Piotruś w tej piaskownicy był już tyle razy, że zamiast go zdenerwować, bardzo go rozbawił.

Piotruś i Pawełek mają się dobrze. Jednak Piotruś nigdy nie używa brzydkich słów mówiąc o Pawełku. Zaś ten ostatni zdążył się ich nauczyć. Ale Piotrusiowi już to zupełnie nie przeszkadza. Robi swoje. I dalej buduje jeszcze większe wieże z klocków.

Karolina Baca-Pogorzelska